Wiecie co denerwuje mnie w wolności
internetowej? Prawo do wyrażania własnej opinii. Dwa zdania działają na
mnie jak płachta na byka, a mianowicie pierwsze
,,mam prawo wyrazić swoje zdanie'', a drugie
,,to nie jest hejt, ale...''.
Dlaczego tak bardzo chcemy przekazać innym naszą opinię?
Wyobraźmy sobie sytuację, idziemy ulicą, aż tu nagle podchodzi do nas (przypuśćmy) kobieta i mówi:
,,Wyglądasz okropnie w tej sukience, to nie hejt, nie wściekaj się, po prostu Tobie nie pasuje.'' a my co robimy? Odpowiadamy
,,Oh dziękuje za opinię, w końcu mamy możliwość wyrażania swojej opinii na prawo i lewo, dziękuje raz jeszcze''. NAPRAWDĘ? Taka sytuacja byłaby dla was normalna? Oczywiście że nie. A więc dlaczego w internecie to chleb powszedni?
Czy czasami nie byłoby lepiej zachować swoją opinię dla siebie?
Niektórzy
mogą mieć silną potrzebę obdarowywania innych sugestiami, radami, a
wręcz stwierdzeniami, bo osoba trzecia zna lepiej prawdę od nas, to jest
oczywiście oczywiste i normalne.
Kogo obchodzi nasze zdanie?
Napiszemy je w internecie, nawet jeśli jest to smutna prawda, to czy
coś to zmieni? Czy nie od tego są przyjaciele i rodzina? Aby pomagać,
doradzać, uświadamiać. A nie ktoś obcy, nic nie znaczący człowiek, który
i tak stwierdzi, że (i oto tu sławne zdanie)
,,mam prawo wyrazić swoje zdanie''. Teraz
nastaje moment, w którym trafia mnie szlag (chociaż i tak w większości
przypadków mija bezpowrotnie, bo kto by miał chęć tracić energie na
niewiele znaczące słowa obcych ludzi). Po co, pytam się po co?
Po co tracimy energie na przejmowanie się słowami obcych nam ludzi,
którzy w większości przypadków nie mają bladego pojęcia w poruszanych
tematach, albo jest to kwestia gustu. I tutaj przechodzimy do kolejnego
etapu:
,,ja wiem lepiej, on nie wie, dlatego muszę wmówić drugiemu moje racje.''
Dosyć powszechne, aczkolwiek niepisane aż tak dosadnie. Każdy z nas ma
inny gust, widzi świat inaczej, ma różnie wykształcone poczucie
estetyki. Nie powinno się dyskryminować, obrażać osób które myślą
odmiennie. Tak trudno powiedzieć/napisać
,,ok, to twoje zdanie, ja mam inne, na tym poprzestańmy''?
Jednak zawsze znajdzie się ktoś, kto stwierdzi, że to po prostu syndrom ,,nie potrafisz przyjąć krytyki'' - tak, to też lubię. Na świecie żyje wielu ludzi, ciekawe ile duszyczek lubi być krytykowanym, raczej nikt, prawda? A więc czemu dziwić się, że ktoś odpowie, nie zgodzi się, stwierdzi coś innego. Tutaj pojawia się druga kwestia oraz pytanie, skoro, bo
,,skoro on może wyrazić swojego zdania, to dlaczego mnie na to nie pozwala?''.
Analizując wszystkie zachowania, wychodzi że po prostu nie warto tracić życia na puste komentarze, kłótnie z ludźmi, którzy na wstępie wiedzą, że mają swoje zdanie i nic innego ich nie obchodzi. Jak to było?
,,Z głupim nie wygrasz, najpierw sprowadzi Ciebie do swojego poziomu, a później pokona doświadczeniem''. Bądźmy więc mądrzejsi i miejmy takie opinie (wiadomo gdzie) :)
Nie mówię wam, że pisanie co myślimy jest złe, ale zachęcam do refleksji,
czy pisanie tego co akurat myślimy jest niezbędne naszej egzystencji? Zmieni to coś w naszym życiu?
Jaki cel ma ten post? Chce pokazać wam mój stosunek do internetowego świata. Według mnie nie warto tracić czas na negatywne sprawy. Co mam na myśli? Nie podoba mi się, to nie patrzę, nie wchodzę. Nie muszę pisać niemiłych rzeczy (pomimo, że prawdziwych) bo nikt mnie o to nie prosił. Miejsce na komentarze nie jest po to, aby pisać to co ,,ślina nam na język przyniesie'' co bardziej pasowałoby o paluszkach które lecą po klawiaturze niczym oszalałe, a mózg nie nadąża z przetwarzaniem pisanych słów. I tak powstają głupoty! Wracając do tematu, piszemy niemiłe rzeczy, które może nic nie zmienią? Może sprawią komuś przykrość? A na pewno nie dodadzą nam otuchy, szczęścia, spełnienia, więc po co je pisać? Osobiście niekiedy wolę pozostawić coś bez komentarza :)
A jakie wy macie na ten temat zdanie? :)
Zdjęcia wykonałam aparatem nikon D90 i obiektywem nikkor AF-S 50mm f/1.8 G
***
Możecie mnie znaleźć również na innych stronach: