Często dostaje od was pytania ,,jaki aparat kupić?'' i powiem wam, że jest to niemały problem. Większość osób powie ,,kup lustrzankę, jest najlepsza'' i tak, mają rację, nie można tego podważyć. Jednakże niestety kupno takiego aparatu wiąże się z kilkoma dużymi minusami. Jednym z nich jest nieuwzględnianie ceny samego body i obiektywów. Gdy używamy zwykłe aparaciki, tak zwane cyfrówki, czy nawet robimy zdjęcia telefonem. Nie zdajemy sobie sprawy z tego, że zwykła lustrzanka nie będąca pełną klatką (o tym chyba opowiem i rozwinę ten temat kiedy indziej) możne nam utrudnić życie. Prościej mówiąc, kupimy obiektyw KIT który szału nie robi, jest uniwersalny, ale jakość serio nie powali. Wtedy sięgniemy po obiektyw troszkę bardziej zdecydowany, może 50mm? albo 35mm? Na pewno jaśniejszy, bo dajmy na to f/1.8. Troszkę kosztuje, ale serio uwierzcie, to dość tanie obiektywy. Mając już taki zestaw odkryjemy, że robiąc zdjęcie trzeba się jednak cofnąć w tył, nie złapiemy tak szerokiego kadru jak w przypadku telefonu. I co wtedy?
Dużo osób zaczyna czytać, dowiaduje się, widzi, że szersze obiektywy zwłaszcza jasne, to koszt niemały. Troszkę wam namieszałam? Jeśli tak, to dajcie znać, bo w tłumaczeniu jestem słaba, ale się staram :) Jak mi to nie wyjdzie, to to rzucę, nie martwcie się! I do czego zmierzam... Troszkę się rozgadałam, więc może zakończmy ten obszerny wstęp i przejdźmy do konkretów :) czyli...











